Historia Hufca Lubliniec

Harcerstwo to nie jest coś, co się umie, ale to jest coś czym się jest.

enfrdeitptrues

Świadkowie Historii

Wyprawa po sztandar 1946r.

   Było lato roku 1946, gdy drużyny harcerskie Hufca Lubliniec zelektryzowała wiadomość, że odnalazł się Sztandar Hufca. Z dalekiego Zwolenia w województwie kieleckim nadeszła informacja, że na jednym ze strychów znaleziono dobrze opakowany i zabezpieczony sztandar z wyhaftowanym napisem mówiącym o jego pochodzeniu. Po "gorącej" korespondencji między Komendą lublinieckiego Hufca, a drużyną harcerską w Zwoleniu, ustalono termin oraz sposób przekazania odnalezionego sztandaru przedstawicielom Hufca Lubliniec.

   Wytypowanymi przedstawicielami Komendy Hufca w Lublińcu byli druhowie: Mietek Pawłowski, Anatol Muszała oraz trzecia osoba, której nazwiska nie pamiętam (Franciszek Kątny). Delegaci wybrali się w uciążliwą podróż do odległego Zwolenia. Podróż pociągiem w tamtym czasie wymagała dużego samozaparcia gdyż odbywała się w opłakanych warunkach.

   Wyjazd z Lublińca nastąpił w godzinach wieczornych, przez Częstochowę, Piotrków Trybunalski. Do Warszawy dojechaliśmy w godzinach rannych. Po zwiedzeniu bardzo zniszczonej stolicy udaliśmy się na Dworzec Wschodni na Pradze.Przeprawa przez Wisłę odbywała się mostem pontonowym. W godzinach południowych wsiedliśmy do pociągu w kierunku Radomia. Warunki podróży nie uległy zmianie, a nawet pogorszyły się. Było już ciemno gdy dotarliśmy do miejscowości Garbatka, tam musieliśmy opuścić pociąg, gdyż Zwoleń ne posiadał i nie posiada połączenia kolejowego. Ciemności na małej stacyjce nie napawały nas optymizmem, tym bardziej, że okolica ta znana była z licznych napadów oddziałów "różnej maści" partyzantów. Była to Puszcza Kozienicka. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. W nocy sami na bardzo niebezpiecznym terenie. Chłodno, głodno i bez noclegu. Udaliśmy się na posterunek Milicji gdzie po przedstawieniu powodów i wylegitymizowaniu się (byliśmy w mundurach harcerskich) spotkaliśmy się z bardzo przychylnym przyjęciem i otrzymaliśmy pomoc. Sam komendant zaprowadził nas do szkoły, gdzie w świetlicy szkolnej mogliśmy przenocować. Warunki noclegu spartańskie, goła podłoga bez koców. Twardo, ale bezpiecznie. O spaniu jednak mowy nie było. Dotrwaliśmy do rana. Po porannej "toalecie" poszliśmy podziękować komendantowi.

   Dzień wstał piękny, pogoda wspaniała. Dalszą drogę odbyliśmy piechotą wśród dużej rzeszy ludzi oraz licznych furmanek zdążających na targ do Zwolenia. Po przybyciu 15 km. zameldowaliśmy się w Zwoleniu u osób z którymi była prowadzona korespondencja. Byliśmy bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi, że dotarliśmy do celu. Po krótkim wypoczynku udaliśmy się na runek miasta gdzie odbyło się uroczyste przekazanie sztandaru. Drużyny harcerskie Zwolenia, wraz z władzami miasta oraz przedstawicielami Hufca w Radomiu zorganizowały piękną uroczystość. W uroczystości przekazania nam sztandaru wzięła udział duża część społeczeństwa miasta. 

   Droga powrotna nie była już tak uciążliwa. W godzinach popołudniowych przewieziono nas samochodem ciężarowym (odkrytym) do Radomia. Po całonocnej podróży pociągiem dojechaliśmy szczęśliwie do Lublińca.

   Tu rozpoczęła się druga część uroczystości. Na peronie stacji kolejowej witała nas delegacja harcerek i harcerzy. Przed dworcem stały przygotowane do apelu drużyny harcerskie. po krótkim powitaniu wspólnota harcerek i harcerzy przemaszerowała przez miasto udając się do kościoła Ojców Oblatów, gdzie odbyło się uroczyste nabożeństwo celebrowane przez ojca Hadryana (opiekuna drużyny harcerskiej przy Małym Seminarium Ojców Oblatów w Lublińcu). Była to przepiękna uroczystość pozostająca w pamięci na bardzo długo.

Harcerz Orli - Muszała Anatol